Przejdz

„Łączniczki”

01 kwietnia 2016Książka miesiąca

Powstanie Warszawskie trwające 63 dni uznawane jest za jedno z najważniejszych wydarzeń w II wojnie światowej. Przez te kilkadziesiąt dni walk straty powstańcze, a także wśród ludności cywilnej liczone są w setkach tysięcy zabitych i zaginionych.

Wspomnienia tamtych dni tkwią w obecnych – dojrzałych – kobietach, które dziś stają przed nami. Wśród walczących – dziewięć odważnych dziewcząt, które po 70 latach od tych wydarzeń dzielą się ze współczesnym Czytelnikiem swoimi przeżyciami i przemyśleniami. Te młode, nastoletnie panienki – pochodzące z różnych środowisk nie odbiegały marzeniami od marzeń dzisiejszej młodzieży, miały podobne dylematy i problemy. Nagle ich życie zmieniło się diametralnie. Z dnia na dzień pojawił się strach – bombardowania, łapanki. Społeczeństwo walczyło, więc i one zdecydowały się na zaangażowanie w konspirację (Po tych koszmarnych wydarzeniach wrześniowych, (…) postanowiłam, że nie będę czekać bezczynnie na to, co się stanie). Pomimo młodego wieku wiedziały, o co walczą. Sytuacja zmusiła je, by szybko dorosły. Potrafiły między nauką a obowiązkami domowymi znaleźć czas na włączenie się w obronę Ojczyzny. Często nawet najbliższa rodzina nie miała pojęcia o tym, w czym brały udział ich córki, siostry… A miały różne funkcje. Był łączniczkami (kiedy to kolportowały prasę, broń czy meldunki) czy też sanitariuszkami (opatrywały rannych, prowadził kursy sanitarne). Jedna z bohaterek była strzelcem. Poznajemy losy: Balbiny, Jolanty, Wandy, Bronisławy, Barbary, Teresy, Krystyny, Marii i Zofii. Bohaterki książki nie znały się, ale można znaleźć wspólne punkty: doświadczenia śmierci, niepewność, bunt.

Jedna z nich powie: W czasie powstania nie bałam się własnej śmierci. Byłam przygotowana na nią w każdej chwili. Dzisiaj żyję, a jutro, mogę już nie żyć – wiedziałam to. Ale nie myślałam o tym. Bardziej przeżywałam, gdy widziałam kogoś nieżywego.

Autorzy zostawili te wspomnienia bez komentarzy. Nie ingerują w nie. Dlatego zapewne w niektórych momentach odbiegają od głównego wątku. Dodatkowo opatrzone są zdjęciami archiwalnymi. Jednakże przeszkadza w odbiorze to, iż fotografie stanowią zlepek pochodzący od różnych bohaterek. Myślę, że gdyby dotyczyły danej osoby po jej opowieści, Czytelnik mógłby jeszcze bardziej wczuć się w momenty historii, które doprowadziły do tego, iż tyle młodych Polaków podjęło się tak ważnej sprawy.

Nasuwa się pytanie, czy my w obliczu takiej tragedii, jaką jest wojna, umielibyśmy – a co najważniejsze chcielibyśmy – wziąć na siebie odpowiedzialność za nasz kraj?

Poleca Anna Pląder, Miejska Biblioteka Publiczna w Skawinie.



Inne wpisy: