Wszystko z Everest / Jon Krakauer

Wisława Szymborska była – co nie jest powszechnie wiadome – błyskotliwą recenzentką książek dziwacznych i niszowych. O wysokogórskiej książce Wawrzyńca Żuławskiego „Sygnały ze skalnych ścian” napisała: „Książka przypadnie do serca każdemu, kto tylko nie ma zwyczaju pytać, czemu u licha ludzie chodzą po górach, skoro nikt im nie każe”. To zdanie nadzwyczaj zgrabnie pasuje do słynnego reportażu Jona Karakuera „Wszystko za Everest”.

Krakauer, amerykański dziennikarz i wspinacz, w 1996 roku uczestniczył we wspinaczce na Dach Świata, która zakończyła się wyjątkowo tragicznie. Była to tzw. wyprawa komercyjnej – doświadczeni himalaiści mieli wprowadzić na Everest klientów, którzy za możliwość odbycia tej przygody zapłacili ogromne sumy. W wyniku załamania pogody, niedopełnienia pewnych procedur oraz banalnego pecha – mieszanki, która gwarantuje katastrofę – życie straciło wówczas 8 osób, zarówno klientów jak i bardzo doświadczonych przewodników.

Książki wysokogórskie to literacki samograj, gdyż z natury rzeczy są niezwykle ekscytujące. Czytelnik balansuje między uczuciami podziwu, zgrozy, współczucia i żalu (o ile oczywiście nie targa nim silna irytacja – patrz cytat z noblistki powyżej). We „Wszystko za Everest” emocje potęguje fakt, że reporter był uczestnikiem dramatycznych wydarzeń i opisał je bezpośrednio po powrocie z Himalajów. Dla Krakauera, który jako jeden z nielicznych zdołał w te fatalne dni zdobyć szczyt i z niego zejść, napisanie relacji z wyprawy było sposobem na poradzenia sobie z traumą.

Sławy reportażowi dodały również kontrowersje dotyczące ścisłości relacji oraz szukania winnych nieszczęściu. Sam autor dał wyraz swojemu podejściu do całego zajścia już w tytule. W oryginale brzmi on „Into Thin Air”. Można to rozumieć dosłownie „[iść] w rozrzedzone powietrze”, a więc być niedotlenionym i nie móc myśleć logicznie, lub „rozpłynąć się w powietrzu”, tak jak zniknęli niektórzy uczestnicy wyprawy i jak rozwiały się marzenia i ambicje zdobywców.

Sytuacja ta niezwykle przypomina polską tragedię, która rozegrała się na Broad Peaku. Zresztą i o niej powstał wybitny reportaż Jacka Hugo-Badera „Długi film o miłości: powrót na Broad Peak”, który również z całego serca rekomenduję Państwu.